Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Cosmic Ghost Rider #1


Plusem komiksów jest to, że można w nich pisać dosłownie o wszystkim, a już w szczególności, gdy mamy do dyspozycji alternatywne światy i inne tego typu pierdoły. Wtedy jakby się uprzeć, możemy śledzić losy tego samego herosa ukazanego z różnych perspektyw. Rozwiązanie proste i wygodne, można to pole eksploatować do woli. Byleby z głową. Początkowo kosmiczny Ghost Rider zadebiutował na ramach solowej serii o przygodach Szalonego Tytana, Thanosa. Teraz, za sprawą scenarzysty Donny’ego Catesa i rysownika Dylana Burnetta otrzymał własną miniserię. Co z tego wyszło? 

Postać Franka Castle’a znają chyba wszyscy czytelnicy marvelowych komiksów, biała czacha na jego piersi jest na tyle charakterystyczna, że ciężko go pomylić z kimś innym. Jest to wszak postać tragiczna, będąca nieustannie na wojennej ścieżce. Tak było w świecie, który znamy. Tutaj żywot Franka jest bardziej… nazwijmy to, dynamiczny. A wszystko zaczyna się od przybycia Thanosa na Ziemię i… śmierci Punishera. Martwy Frank trafia do piekła, przed oblicze samego Mephista który daje mu moc Ducha Zemsty. Jako Ghost Rider Frank wraca do świata żywych, popada w szaleństwo. Potem spotyka Galactusa, staje u boku Thanosa i ostatecznie umiera raz jeszcze. Wszystko to widzimy na trzech stronach i dosłownie kilkunastu panelach. W sumie dobry zabieg, bo nikt nie marnuje całego zeszytu czy dwóch na origin danej postaci, który i tak poznaliśmy już w serii o Thanosie. Wiemy więc, gdzie mniej więcej znalazł się nasz główny bohater. No może nie do końca. Nie spodziewałem się, że Castle trafi do Valhalli. Co jak co, ale wikingiem ani wyznawcą Odyna to on nigdy nie był. Ale tym zabiegiem, Donny Cates zwrócił moją uwagę. Byłem ciekawy, jak z pałacu poległych ucieknie (bo że ucieknie to pewne jak dwa i dwa to cztery) oraz jak zdobędzie po raz kolejny moce Ducha Zemsty. 

Cates ma poczucie humoru, które przynajmniej mnie rozbawiło, co widać najlepiej w zachowaniu Franka w jego rozmowie z Odynem. Punisher nie okazuje szacunku Wszechojcu, olewa go, wręcz można powiedzieć, że kpi. W końcu nie prosił o to by się znaleźć u jego boku. Odyn nie jest nawet poruszony zachowaniem ziemianina, ba, rozmawia z nim jak z równym sobie. Okazuje się, że ma nawet do niego pewien sentyment. Może to przez to, że Franka zabito z użyciem młota Thora? Tak czy siak, Odyn oferuje – chociaż to może złe słowo – Punisherowi nie tylko możliwość przeniesienia go do dowolnego punktu w czasie, ale również obdarza go na powrót mocami Ducha Zemsty. I muszę przyznać, że czas, w którym Frank chce się znaleźć wydał mi się oczywisty – sam bym się na to zdecydował będąc na jego miejscu – to jednak ostatnie strony tego zeszytu są wielce zaskakujące. No panie Cates, baw mnie pan dalej! Jestem zaintrygowany i to bardzo. 

Pod względem graficznym komiks nie jest najgorszy, przyczepiłbym się jedynie do rysowania twarzy Punishera. Jest jakaś taka przydługa, a rysowany bokiem nos przypomina trochę trójkąt. Ale to drobna wpadka, nie psuje wcale frajdy z czytania tego komiksu. Z niecierpliwością czekam na drugi zeszyt. 

Polecam!

Dengar

Cosmic Ghost Rider #1 (z 5)
scenariusz: Donny Cates
rysunki: Dylan Burnett

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać rabat 5% na komiksy Marvela.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.