Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Star Wars: Z Ruin Alderaana / Dziewczyna z Rebelii. Zdławiona nadzieja - Rodzyn


W recenzji pierwszego tomu serii Star Wars pisanej przez Briana Wooda dla Dark Horse pisałem, że obecnie ciężko nie powstrzymać się od porównań tej historii do aktualnie wydawanego tytułu przez Marvela. To jak swoją opowieść otworzył w dokładnie tym samym momencie Jason Aaron wydało się mieć w sobie o wiele więcej życia i energii niż to co pokazał Wood. Być może inaczej podszedłbym do lektury jego wizji Gwiezdnych Wojen, gdybym przeczytał ją wcześniej, jednak tak wypadło, że czytałem ją równolegle z obecnie wydawaną serią. 

Podchodzą do kolejnych tomów tej opowieści, które u nas wydane zostały jako “Z ruin Alderaana” i “Dziewczyna z Rebelii, Zdławiona Nadzieja”, miałem obawy co do tego, w jakim kierunku potoczą się losy bohaterów klasycznej trylogii. Największe nadzieje budziła Leia, którą Wood bardzo wyróżnił w pierwszym tomie i jej wewnętrzym rozterkom i silnemu zewnętrznemu charakterowi poświęcił dużo miejsca. Tutaj idzie dalej tym tropem prezentując jej powrót w miejsce, gdzie do niedawna był Alderaan. Kobieta musi stanąć oko w oko z twórcą Gwiazdy Śmierci odpowiedzialnym za jej zniszczenia, który obecnie mieszka wśród pozostałości planety. Niestety spotkanie nie wypada interesująco i o wiele lepiej wątek twórcy zaprezentował film Łotr 1, z którym ta historia nie ma w zasadzie nic wspólnego. Osobno śledzić możemy w drugim tomie losy Luke’a i Wedge’a, którzy decydują się na inwigilację gwiezdnego niszczyciela Devastatora, zaś Han i Chewbacca muszą uciec łowcom nagród. Tyle wątków sprawia, że historia jest poszarpana i szkoda, że scenarzysta nie zdecydował się opowiedzieć się w inny sposób, a nie równolegle.

“Dziewczyna z Rebelii, Zdławiona nadzieja” to oryginalnie dwa osobne tomy. Z przyczyn ekonomicznych Egmont zdecydował się je wydać razem i w moim odczuciu była to dla czytelnika bardzo dobra decyzja. Inna kwestia to to, czy historie w nich zawarte są warte lektury. Pierwsza z nich opowiada o zaaranżowanym małżeństwie Lei z władcą jednej z planet, która dzięki temu ma dołączyć do Sojuszu. W żaden sposób nie mogłem się przekonać do tego pomysłu i jedynie poboczne wątki jakie wynikały z tej historii były ciekawe do śledzenia, konkretnie przygoda Luke’a. Później było już lepiej, gdy nasi bohaterowie już w grupie decydują się odnaleźć głęboko zakonspirowaną agentkę Rebelii. To porządna historia, która pokazuje inne oblicze Sojuszu, gdzie nic nie jest takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Mamy tu jeszcze historię samego Darth Vadera (pięć dni z Sithem), który wyrusza na własną misję ku niezadowoleniu Imperatora. Bierze sobie do pomocy chorąży Nandę, dla której podróż ta to albo możliwość szybkiego awansu albo szybka śmierć. Jak bardzo zmieni ją ta misja?

Brian Wood dostał sporą szansę na pogłębienie charakteru postaci, które na ekranie nie mają aż tak wiele czasu na to. Mógł poszerzyć świat Gwiezdnych Wojen o nowe światy, czerpać z i tak już bogatego na tamten moment kanonu. A jednak zdecydował się iść bezpieczną drogą, bez większych innowacji. Dopiero ostatnie historie, “Tam gdzie umierają droidy” i “Pięć dni z Sithem” pokazały, że stać Wooda na historię z prawdziwymi emocjami. To tutaj małymi kroczkami poszerza świat przedstawiony o inny punkt widzenia niż głównych bohaterów. 

Star Wars Wooda był jednym z ostatnich komiksów, jakie wydało Dark Horse przed przejęciem licencji przez Marvela. O ile w tamtym momencie mogłem tego żałować patrząc na to, jak wiele dobrych serii dostarczyło tamto wydawnictwo, tak teraz gdy widzę, jak dobrze radzi sobie Dom Pomysłów w tym świecie z podobnym zadaniem jakie stanęło przed Woodem, nie narzekam. Być może w kolejnych zeszytach rozwinąłby się, ale daleko temu do tego, co pokazał Aaron czy Gillen. Jeżeli ktoś będzie mieć okazję przeczytać, przede wszystkim warto zwrócić uwagę na ostatnie historie, które nie wiążą się szczególnie z wcześniejszymi numerami. W innym wypadku warto zakupić bieżące numery Star Wars Komiks. 

Wojtek "Rodzyn" Rozmus


Star Wars: Z Ruin Alderaana
scenariusz: Brian Wood
rysunki: Ryan Kelly, Carlos D'Anda
cena okładkowa: 49,99 zł
liczba stron: 144

Star Wars: Zdławiona nadzieja/Dziewczyna rebelii
scenariusz: Brian Wood, Zah Whedon
rysunki: Carlos D'Anda, Stephane Crety, Facundo Percio, Davide Fabbri
cena okładkowa: 59,99 zł 
liczba stron: 192

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza tomu Zdławiona nadzieja/Dziewczyna rebelii do recenzji.

Sprawdź także:




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.