Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Kapitan Ameryka: Biały - Dominik Nowicki

Był żółty Daredevil, był niebieski Spider-Man, był szary Hulk, nadszedł i czas na białego Kapitana Amerykę, który właśnie trafił na polski rynek dzięki wydawnictwu Mucha Comics. Czy warto pomyśleć nad zakupem?

Kapitan Ameryka: Biały to jak na razie ostatni z kolorowego cyklu tworzonego przez Loeba i Sale’a. Tyle, że już na starcie należy zwrócić uwagę na dość ważny szczegół. O ile trzy pierwsze miniserie ukazały się w przeciągu 3 lat, tak przygody Kapitana zostały wydane 4 lata później. I to tylko numer zerowy, ponieważ pozostałą część opublikowano dopiero w 2015 roku. W międzyczasie (17.06.2005) zmarł Sam Loeb, syn scenarzysty. Nie wspominam tego od tak aby wspomnieć – te informacje mają wpływ na komiks.

Nie da się ukryć, że poziom komiksów pisanych przez Jepha Loeba spadał z biegiem czasu. Niestety widać to na przykładzie Kapitana Ameryki. O ile sam koncept stojący za kolorowym cyklem sprawdza się także tutaj, tak już sam komiks w ostatecznym rozrachunku nie wypada porywająco. Zdaje sobie sprawę, że fabuła poprzednich komiksów też nie była najmocniejszym punktem, ale nie było takiej potrzeby, gdyż była ona tylko pretekstem do analizy postaci. Niestety, tym razem ten aspekt nie zaskoczył. Starałem się tłumaczyć to tym, że nie czytałem pierwszych komiksów z Kapitanem, ale taką samą sytuację miałem z Hulkiem i jakoś wtedy nie miałem problemu. Nie wiem, może dla kogoś bardziej związanego sentymentem z postacią Rogersa to działa, ale ciężko mi to sobie wyobrazić.

I tu przejdźmy do fabuły. Tym razem poruszana jest relacja Kapitana z Buckym i narracją wydarzeń z okresu II Wojny Światowej jest list Rogersa do swojego zmarłego sidekicka. Tylko że czytając komiks, bardziej czułem, że czytam list scenarzysty do swojego syna. I tu właśnie leży największy problem komiksu. Nie czuć tego "ducha postaci". Przygoda Kapitana Ameryki jest tu tylko przykrywką, aby pokazać emocje ojca, przeżywającego stratę syna. Jednak nie chce abyście odnieśli błędne wrażenie. To nie jest zły komiks. Po prostu ciężko traktować go jako kolejną część kolorowej sagi, przez co lektura rozczarowuje. Nie mniej znając kontekst powstawania komiksu, można spojrzeć na historię pod innym kątem. To właśnie sprawia, że mimo wszystko warto zapoznać się z Białym Kapitanem Ameryką. Szczególnie, że po raz kolejny scenariusz Loeba zdobią przepiękne prace Tima Sale’a. 

Jest jeszcze jeden problem. Jednak nie za bardzo traktuje go jako wadę. Chodzi o postać Bucky’ego i retcon Brubakera. I nie chodzi mi tutaj o fakt, że postać przeżyła i stała się Zimowym Żołnierzem. Loeb pomija zretconowaną rolę Jamesa – który jak się okazało, miał zupełnie inną rolę w wojsku. Ale tak jak mówiłem – rozumiem ten zabieg, ponieważ cały kolorowy cykl był listem miłosnym do pierwszych komiksów o danych bohaterach. 

Czy zatem warto sięgać po Kaptan Ameryka: Biały? Nie wiem. Serio. Ciężko mi ocenić ten komiks, zważywszy na to, że niechcący dystansuje się na minus od pozostałych miniserii w cyklu, a mimo to nie jest złą lekturą. Na pewno jest to dobra pozycja dla osób, które chciałyby sprawdzić, jak wyglądały pierwotne przygody Steve’a Rogersa, zważywszy na niedobór komiksów o tej postaci na polskim rynku. Nie mniej nie jestem w stanie powiedzieć czy będzie to dla takiego czytelnika pozycja satysfakcjonująca.


Dominik Nowicki
 
Kapitan Ameryka: Biały
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Wydawnictwo: Mucha Comics
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 160
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Data wydania: luty 2017
Sugerowana cena detaliczna: 65,00 zł




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.